IMG_0931-2.jpg

Historia czerwonej szminki

Szminki, pomadki, balsamy do ust, błyszczyki, sztyfty. Wszystkie specyfiki wymyślone i wyprodukowane na potrzeby naszej klienteli. Każda kobieta w dzisiejszych czasach maluje usta i to nikogo ani nie dziwi ani nie jest niczym niezwykłym. Do porządku dziennego weszło posiadanie w torebce pomadki czy błyszczyka. Nakładamy średnio 4 razy na dzień, dodaje nam pewności siebie, poprawia wygląd a na pewno samopoczucie. Średnio kobieta posiada około 7 różnych pomadek w ulubionych odcieniach.Jest nierozerwalnym elementem naszego codziennego makijażu, wręcz częścią nas samych. Ale czy zawsze tak było?

Zastanawiałyście się kiedyś jak długo już kobiety malują usta? Czy nasze pra pra babcie upiększały się na codzień nakładając sobie kolorowe pomadki?

Zrobiłam ostatnio reaserch i okazuje się że historia jest znacznie dłuższa bo sięga już czasów starożytnych a nasza pomadka miała różne przejścia w historii. 

Ruszamy w przeszłość śladami szminki.

  
I tak już w starożytnej Mezopotamii, około 2500 lat temu, sądząc po znaleziskach archeologicznych, kobiety używały pierwowzoru pomadki – malowały sobie usta pastą, której głównym składnikiem były rozdrobnione kamienie półszlachetne.
Z tego co wiemy szminka została wynaleziona w Egipcie i początkowo przeznaczona była dla kobiet specjalizujących się w seksie oralnym. Usta malowano na pomarańczowo lub jaskrawoczerwono – w tym celu używano odpowiedniego odcienia ochry. Czerwony kolor tego naturalnego pigmentu kojarzony był z krwią, przez co ochrę uważano za pierwiastek życia. 
W grobach faraonów w Egipcie znaleziono małe naczynia z pastą zrobioną z mieszaniny ochry i tłuszczów roślinnych. Nanosiło się ją na usta, wyciskając z wypełnionej mazią łodygi roślinnej. Niektóre Egipcjanki upodobały sobie inny kolor – wyrafinowany fiolet. Przygotowywały go z jodu i bromu – ale mieszkanka ta okazała się trująca. Słynna królowa Kleopatra stosowała szminkę z karminowego proszku pozyskiwanego z żuków i mrówek.

  
W antycznej Grecji nakazano malować usta heterom – ekskluzywnym kurtyzanom, a także podrzędnym prostytutkom, by odróżnić je od pozostałych mieszkanek Grecji. A co ciekawe w tym samym czasie w Rzymie przeciwnie – malowanie ust było przywilejem dobrze urodzonych panien. Policzki i usta malowały one na kolor czerwony, podobnie jak Egipcjanki – ochrą.
W średniowiecznej Polsce popularną praktyką było barwienie ust krwią węża, która poza walorami estetycznymi, pomagała także niwelować przykry zapach z ust.
Renesansowe usta to usta naturalne lub barwione na soczysty czerwony kolor. Dzięki królowej Elżbiecie I Tudor i damom jej dworu ogromną popularność w Anglii zyskała szminka do ust. Pomadki w większości krajów europejskich tamtego czasu były mieszanką wosku pszczelego i czerwonych barwników np. cynobru będącego odmianą siarczku rtęci.

  
Na francuskich dworach Ludwika XIV i Ludwika XV, malowali się wszyscy wysoko urodzeni – zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Organizowano nawet specjalne konkursy na barwne makijaże. Półpłynna mikstura do malowania ust przechowywana była w małych naczyniach, a czerwony kolor nadawała jej koszenila – barwnik ze zmiażdżonych owadzich pancerzyków. Madame de Pompadour, metresa Ludwika XV, podobno jeszcze na łożu śmierci kazała pomalować sobie usta na czerwono.

  
Kobiety w czasach wiktoriańskich unikały wyrazistych szminek, a jej stosowanie pozostawiono prostytutkom i aktorkom. Jednak chętnie korzystano z jasnych kolorów specyfików, które nadawały jedynie połysk ustom. Niektóre z nich zawierały barwnik dyskretnie wzmacniający naturalny kolor warg.
W 1884 roku w Paryżu (według innych źródeł w 1883 roku w Amsterdamie) francuscy perfumiarze zaprezentowali pałeczkę do malowania ust – szminkę zamknięta w jedwabnym pojemniku. Była to mieszanka oleju rycynowego, wosku pszczelego i łoju.

  

I tak pod koniec wieku dziewiętnastego rusza pierwsza produkcja szminek przez francuską firmę Guerlain w samym sercu Paryża.

  
Nie miała jeszcze praktycznego opakowania, chroniącego torebkę i palce przed zabrudzeniem. Dopiero w 1915 r. pomadki zaczęto sprzedawać w cylindrycznych metalowych puszkach.

W 1923 r. wymyślono tubę, jaką znamy dziś. James Bruce Mason Jr. wpadł na pomysł jak zastąpić lewarek mechanizmem, który przesuwał pomadkę w górę, kiedy odpowiednio pokręciło się tubą.
Ta wersja szminki stała się wkrótce niezbędnym akcesorium w studiach fotograficznych, gdzie używano jej, aby podkreślić usta na czarno-białych zdjęciach. Niedługo potem butiki Elizabeth Arden i Estee Lauder zaczęły ją wprowadzać na rynek. Czerwona pomadka kosztowała 10 centów. Z kolei Max Factor wprowadził na rynek błyszczyk do ust. 

  
W 1928 roku na ustach ma go ówczesna gwiazda kina – Lillian Gish.
W 1920 roku pojawiła się także czarna szminka, którą chętnie wykorzystywano na planach filmowych kina niemego. W latach 30. szminki stały się podstawą wizerunku każdej szanującej się damy. Nawet II wojna światowa nie zmieniła przywiązania pań do pomadki. Wraz z pojawieniem się filmów w technikolorze, podkreślone usta docenili również panowie – ciesząc wzrok zmysłową czerwienią ust.

  
  
Na początku lat 30. butiki Elizabeth Arden wprowadziły inne niż czerwone odcienie szminek – pomarańczowe, bordo i różowe. Pomadka do ust stała się atrybutem kobiet świadomych, nie tylko bywalczyń nocnych klubów. Matki zabraniały jednak córkom malowania ust, bojąc się, że to sprowadzi je na złą drogę. Podczas II wojny światowej metalowe tubki na szminki zastąpiono plastikowymi i papierowymi pojemnikami – wymagała tego wojenna gospodarka niedoboru.
„Keep your beauty on duty!” – zachęcały reklamy, a Elizabeth Arden pokazywała kobietom, które zaczynały kariery poza domem, jak malować się do pracy. Dla kobiet, które wstąpiły do armii stworzyła nawet specjalną szminkę – Montezuma Red, której wyrazista czerwień pasowała do uniformów.

Do dziś czerwona pomadka kojarzy się nieodłącznie z takimi ikonami kobiecego piękna jak Marilyn Monroe czy Coco Chanel, które nie pojawiały się na salonach bez ponętnej czerwieni na ustach. 

  

Czasy dzisiejsze to kolorowy zawrót głowy. Wielkość wyboru w palecie kolorystycznej jak i w markach istniejących na rynku sięga zenitu a i tak każdego sezonu pojawiają się nowe. Pomadka jest najczęściej kupowanym kosmetykiem kolorowym na świecie, nic dziwnego że wybór budzi zachwyt. Od kilku lat krwiste czerwienie powróciły na salony. Na Europejskich ulicach większość kobiet ma usta w odcieniu czerwieni. Czarny eyeliner plus czerwone usta, to klasyka która stała się już makijażem dziennym, niekoniecznie wyjściowym, niekoniecznie do strojów eleganckich. Sportowe , luźne stroje w połączeniu z klasycznym makijażem to tłum kobiet jaki widać na ulicach Londynu, Paryża czy Mediolanu. 
Mam nadzieję, że i w Polsce kobiety staną się odważniejsze, żeby móc makijażem i swym strojem przedstawić swój charakter, swoją osobowość. Niestety jeszcze nie licznie widziana czerwona szminka jest na dziennych ulicach Polskich, może bardziej wieczorem gdzie w świecie konwenansów bardziej wypada. Odrzucamy stereotypy czerwone szminki w górę! Jak nie masz to zakup i używaj ją w dzień nie tylko” na okazję”, poprawia nastrój i samopoczucie zapewniam! Dodaje elegancji każdemu outfitowi nieważne czy sportowo czy elegancko pasuje do wszystkiego. Dla blondynki i brunetki, dla szatynki i rudawe, złotowłose, platynowe… Dla każdej z nas…

  
Pamiętajcie kochane, że prócz eyelinera ,czarnego tuszu , nie używamy innych kolorów na powiekach, żadnych kolorów prócz czerni i  brązu.. Co za dużo to nie zdrowo, więc jak skupimy się na czerwonych ustach niech już tak pozostanie, żeby nie wyjść na klauna z cyrku. Ma być z klasą.

Jeszcze wspomnę taką ciekawostkę, jak pracowałam w perfumerii panowie bardzo często przychodzili aby w prezencie zakupić dla swych pań pomadkę. Pytany przeze mnie klient- „jaki kolor najczęściej używa pana kobieta ? „- zawsze padała odpowiedź- „no nie wiem ma tego tyle ale chyba szminka powinna być czerwona nie?” Więc przy prezentowaniu klientowi kolorów czerwieni panowie zawsze wybierają krwiste czerwienie, uwierzcie mi nasi mężczyźni tak właśnie widzą pomadkę różowo- czerwony, bądź krwisto czerwony odcień. Nie obrażając oczywiście naszej męskiej, ukochanej połówki;)  Nie mogłam nigdy powstrzymać się od chichotu. No ale bardzo często też się zdarzało, że na drugi dzień niezadowolone panie przychodziły prosić o wymianę koloru na coś delikatniejszego, różowego. Szalej możesz mieć jedną czerwoną pomadkę jak nie dwie!! Dla swojego mężczyzny i dla samej siebie, doda ci pewności siebie to na pewno!
Moje ulubione,moje najlepsze to:

  
CocoChanel 104 Passion,Coco Chanel- Cambon 31 , Mac- Lady Danger.

Przetestowałam też wersje tańsze i polecam wam : pomadki z Smashbox, Makeup Forever, Loreal, Revlon, Rimmer, i można wiele wymieniać…a najlepsze i najbardziej trwałe są te matowe ,niesamowta głębia koloru.